O naleśnikarni Manekin pisze się wiele. Zachęcamy do lektury.
Ściskając w ręku 10-złotowy banknot wyruszyliśmy w porze obiadowej przez starówkę w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia.
Dziesięć złotych wystarczy na cztery zapiekanki kupione w barze "Pod Arkadami", albo sześć pączków z cukierni "Zyska". Gdzie można za tę sumę zjeść najtaniej obiad? Najprościej byłoby skierować swoje kroki do baru "Małgośka", ale jak donieśli nam Czytelnicy, prawdziwy głodomor, aby nasycić swój apetyt, musi tam kupować podwójną porcję. Wyruszyliśmy więc w obchód po innych lokalach. W "Manekinie" przy ul. Wysokiej twierdzą, że w godzinie szczytu klienci są w stanie zjeść... 100 naleśników. Wytrawne, słodkie i wegetariańskie. Spośród 55 rodzajów, aż 44 kupimy za nasze 10 zł. Tylko przy najtańszej wersji (z cukrem pudrem za 3,5 zł lub z dżemem za 4 zł) będzie nas jeszcze stać na coś do picia. Naleśniki tracą jednak w porównaniu z popularnością, jaką cieszą się pierogi.
Tomasz Bielicki, Sobota, 28 Lutego 2009

Miejsce, dzięki któremu Toruń kojarzy się nie tylko z piernikami, ale i z naleśnikami. Niekwestionowany lider na rynku. Najstarszy punkt na Wysokiej istnieje już cztery lata i niedawno zmienił wystrój. Manekiny z tylko pozoru takie same. Ten na Gagarina odwiedzają głównie studenci, a na Rynku Staromiejskim najczęściej spotkać można turystów. Największym przebojem naleśnikowym na Wysokiej jest naleśnik z mięsem mielonym, żółtym serem i ziołami. Na Rynku Staromiejskim sporym powodzeniem cieszy się lasagne naleśnikowa. Inne ciekawe potrawy, które oferuje Manekin na Rynku, to krem z borowików podawany w chlebie i rosół z kluskami z naleśnikowego ciasta.

1 [2] 